FOMO: jak bardzo boisz się, że coś Cię ominie?

Ciągle sprawdzasz, czy coś nie umknęło Twojej uwadze? Boisz się, że dzień bez Internetu sprawi, że coś Cię ominie? Być może doświadczasz syndromu FOMO.

 

Lęk, że ominie nas coś ważnego

Podczas ostatniego Podwieczorku przy CSR, organizowanego w ramach Ligi Odpowiedzialnego Biznesu, miałam okazję porozmawiać i wypić kawę z Sylwią Lewandowską-Akhvlediani. Padło wówczas pytanie o to jacy jesteśmy – my, ludzie z pokolenia Y i Z.

Chcielibyśmy mieć wszystko i chcielibyśmy mieć to już. Teoretycznie mamy ogromne możliwości. Nie ułatwia nam to jednak życia, bo jak tu się na coś zdecydować, gdy decyzja nie ogranicza się tylko do wyboru pomiędzy A i B, białym i czarnym, szarlotką i sernikiem? Będąc w jednym miejscu, martwimy się, że przegapiamy coś, co dzieje się być może tuż za rogiem. Nie odlepiamy wzroku od wyświetlaczy naszych telefonów, żeby być na czasie i nie przegapić żadnej okazji.

Opisane symptomy są tym, co współcześnie określamy mianem Fear of missing out (FOMO) – lęku, że w życiu społecznym ominie nas coś ważnego. Co gorsza, rzeczy na które się zdecydujemy, odetną nam inne możliwości, dlatego musimy być na bieżąco, by wybrać najlepszą opcję. Tylko, czy jeśli coś wydaje nam się dzisiaj lepsze od pozostałych możliwości, to czy nie zdezaktualizuje się do przyszłego wtorku?

Klątwa Blitza

FOMO nazywane jest też klątwą Blitza. Tę nazwę zawdzięcza jednemu z odcinków sitcomu How I Met Your Mother (The Curse of the Blitz), w którym pojawia się bohater, będący wzorcowym przykładem osoby dotkniętej syndromem FOMO. Blitz, kumpel głównych bohaterów miał sporego pecha – zawsze omijało go to, co najciekawsze. „Klątwa” sprawiała, że Blitz nie uczestniczył w niesamowitych wydarzeniach, a ponieważ tak bardzo martwił się, że coś go ominie, odchodził tuż przed tym, co najciekawsze. Tak właśnie kręci się błędne koło FOMO.

Nadmiar informacji

Wbrew częstym głosom, mówiącym, że Internet sprzyja zdobywaniu informacji, edukowaniu i upowszechnianiu wiedzy, Zygmunt Bauman przekornie twierdził, że on ją uniedostępnia, unaocznia jej nieosiągalność. Bo nadmiar informacji upokarza, a w końcu i zniechęca.

Rozwój technologii doprowadził do paradoksalnej sytuacji. Nie możemy funkcjonować bez dostępu do informacji. Jednocześnie ich nadmiar sprawia, że selekcja staje się coraz trudniejsza. Nadmiar treści nie przybliża nas zatem do zdobywania wiedzy, lecz uświadamia jej nieosiągalność. Informacji nie należy utożsamiać z wiedzą. Prowadzi do niej dopiero systematyczna praca i umiejętność wyłuskiwania z potoku treści tego, co faktycznie istotne, kształcące i rozwijające. Jeśli nie zdamy sobie z tego sprawy, łatwiej będzie nam doświadczyć na własnej skórze syndromu FOMO.

 

Wiara w nieograniczone możliwości

A jednak, gdy w mediach społecznościowych widzimy kolejne informacje o sukcesach i osiągnięciach innych ludzi, powstaje w nas przekonanie, że świat, w którym żyjemy, stwarza nam nieograniczone możliwości.  Możesz robić karierę w korporacji, by rzucić ją w każdym momencie i założyć knajpę z bezglutenowym jedzeniem. Po godzinach możesz biegać maratony, pomagać bezdomnym kotom, dyskutować o polityce na Twitterze, być na bieżąco z amerykańskimi serialami i oglądać relacje ze wszystkich najważniejszych imprez sportowych. Możesz wszystko. Żyjesz przecież w świecie bez ograniczeń, a przynajmniej tak Ci się wydaje, gdy zalewa Cię kolejny strumień informacji.

Masz wątpliwości czy znajdziesz na to wszystko czas? Zajrzyj na Instagrama, a zobaczysz, że innym się udaje. Możesz też zaczekać i nie robić nic, bo skoro możliwości jest aż za dużo, to skąd pewność, że wybierzesz najlepszą z nich?

Czy nie omija Cię teraz coś ważnego?

Czy rozwiązanie, które wybierasz nie pozbawiają Cię czegoś znacznie lepszego? Czy decydując się zainwestować swój czas w nowy projekt, nie pozbawiasz się szansy na realizację jeszcze lepszego zadania? Czy czytając książkę, nie omija Cię zbyt dużo aktualności? Czy na pewno jesteś na czasie? Czy kiedy to czytasz, nie nie przegapiasz właśnie czegoś istotnego?

Codziennie zadajemy sobie setki tego typu pytań. Nic dziwnego. Przecież na Twitterze, co minutę przybywa kilkaset tysięcy nowych wpisów, a Internet w ciągu kwadransa rozciąga się średnio o 20 biliardów bitów danych. To wszystko staje się niemożliwe do ogarnięcia. Dlatego możemy spróbować zadać sobie jeszcze jedno pytanie:

 

Jak radzić sobie z FOMO?

Myślę, że całkowite uwolnienie się od lęku przed tym, że coś nas właśnie omija, jest niemożliwe. Często jednak już samo uświadomienie sobie, że nie tylko my borykamy się z tym na co dzień, pozwala nieco się zdystansować. Mnie pomaga również:

  • selekcjonowanie informacji.
  • obserwowanie osób dostarczających wartościowe treści. Ostatnio bardzo cenię sobie Niby-Prasówkę Dagmary Pakulskiej. Polecam jeśli chcesz być na bieżąco z zagadnieniami dotyczącymi marketingu internetowego.
  • zadawanie pytań. Gdy trafiam na 10 artykuł prezentujący listę 33 najbardziej przydatnych narzędzi, nie potrafię się zdecydować na jedno najlepsze. Zazwyczaj wśród znajomych znajduje się jednak jakaś osoba, mająca w danym temacie większe rozeznanie.
  • czytanie książek. Oderwanie się od ekranu komputera, czy wyświetlaczu telefonu i skupienie się na lekturze, nie zawsze jest łatwe, ale pomaga zapanować nad informacyjnym chaosem.

 

Chętnie poznam Twoje sposoby na radzenie sobie z FOMO. Podziel się nimi w komentarzu, albo skontaktuj się ze mną mailowo.

Podobał Ci się artykuł? A może z czymś się nie zgadzasz? Nie ważne, którą opcję wybierasz - podziel się swoją opinią w komentarzu :)

7 Replies to “FOMO: jak bardzo boisz się, że coś Cię ominie?”

  1. Całkowicie utożsamiam się z tekstem ! Mój sposób walki z tym lękiem to rzucenie się w wir pracy. Choć to czasem usprawiedliwianie własnego sumienia, że przecież robię coś ważniejszego niż omijające mnie sytuacje, to zawsze lepiej działać niż myśleć o tym czego się nie zrobiło! 🙂

    1. Dokładnie! Czasem trochę paraliżuje mnie lęk przed tym, że ominie mnie coś fajnego, ale tak samo jak Ty, staram się rzucić w wir zajęć. 🙂

  2. Nie mogłaś ująć tego lepiej, sama określiłabym siebie dzieckiem pokolenia lat 80 tych tak wiec pomału wrosłam w te wszystkie internety. Nie raz zapomnę telefonu po wyjściu z domu i nie ma z tego powodu tragedii, przeraża mnie jednak widok młodego pokolenia siedzącego w kawiarni bez słowa do siebie tylko ekran telefonu. Słusznie napisałaś o nadmiarze informacji,zalewa nas prawdziwa wielka woda i ważne jest selekcjonowanie tego wszystkiego aby nie utonąć z poczuciem pustki w głowie.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *